wszystkie dzieci louisa

"Wszystkie dzieci Louisa" Kamila Bałuki to nieprawdopodobna historia ludzi rozsianych po całej Holandii, których pozornie nic nie łączy. Jednak po bliższym przyjrzeniu się im można dostrzec, że większość ma brązowe oczy, śniadą skórę czy podobny kształt twarzy. Okazuje się, że mimo wychowania w różnych rodzinach, łączy ich DNA. Jak to jest możliwe? Koniec lat 70-tych, lata 80. i 90. XX wieku - w Holandii powstają kliniki, które pomagają parom lub samotnym kobietom zostać rodzicami poprzez sztuczne zapłodnienie nasieniem od wybranego dawcy. Matki prawie każdego bohatera z książki w pewnym momencie swojego życia skorzystały z pomocy tych klinik, a dokładniej z jednej - w Barendrechcie, prowadzonej przez dr Karbaata.

nie zdaze

Nie zdążę! Ileż to razy w naszych głowach pojawiała się ta myśl, gdy pędziliśmy spóźnieni na przystanek autobusowy, a w perspektywie nie było kolejnego środka transportu. Albo gdy dotarcie do celu podróży wymagało przesiadki, a połączenia komunikacyjne były zaplanowane w taki sposób, że nawet kilka minut w korku mogło okazać się decydujące dla losów naszej wyprawy. Korzystanie z transportu publicznego stanowi czasem nie lada wyzwanie. Szczególnie dla osób z mniejszych miejscowości, które do wyjazdu do najbliższego miasta przygotowują się jak do wyprawy na drugi koniec Polski. Wszystko musi być dokładnie sprawdzone – połączenia autobusowe lub kolejowe (jeśli są), rozkłady jazdy prywatnych przewoźników (jeśli są), inne alternatywne rozwiązania (jeśli są), gdyby wybrany środek transportu był opóźniony lub w ogóle się nie pojawił. Na taki stan rzeczy wpływa wzrastająca liczba samochodów na polskich drogach, a co za tym idzie brak inwestycji w transport publiczny, który stał się nieopłacalny, co z kolei pogłębia zjawisko wykluczenia komunikacyjnego.

telegraph aveny

Tytuł powieści Michaela Chabona "Telegraph Avenue" to hołd dla słynnej ulicy w stanie Kalifornia, łączącej miasto Oakland z kampusem uniwersyteckim w Berkeley. Właśnie przy niej znajduje się sklep z używanymi winylami Brokeland Records, prowadzony przez dwójkę przyjaciół – Archy’ego i Nata. To miejsce spotkań dla lokalnych pasjonatów muzyki, które nie przynosi prawie żadnych zysków, ale jest istotnym punktem towarzysko-kulturalnym. Jego istnienie staje jednak pod znakiem zapytania, kiedy pojawiają się plany powstania wielkiego centrum rozrywkowego w okolicy. Do tego dochodzą inne, bardziej osobiste komplikacje. Archy spodziewa się narodzin dziecka, kiedy dowiaduje się, że ma nieślubnego syna, Titusa, który jest już nastolatkiem i właśnie przyjechał poznać ojca.

powrot z bambuko

Zrobić kogoś w bambuko - według Słownika Języka Polskiego - w potocznym wyrażeniu oznacza: oszukać kogoś, ośmieszyć. A powrót z Bambuko? To moim zdaniem długa droga dochodzenia do życia w totalnej zgodzie z samym sobą. Bez udawania, przypodobywania się, lęku, że kogoś obrazisz, urazisz, czy w końcu bez oszukiwania siebie i innych. Katarzyna Nosowska w swojej najnowszej książce "Powrót z Bambuko" pokazuje nam, jak łatwo poradzić sobie z życiem, gdy zaczynasz kochać siebie, albo nie próbujesz za wszelką cenę ratować czegoś, co do uratowania już nie jest. Pisząc recenzję pierwszej książki artystki - "A ja żem jej powiedziała..." - widziałam w Nosowskiej kumpelę z podwórka, jej teksty bawiły mnie i rozbrajały. Teraz jest inaczej.

bezgwiezdne morze

Syn wróżbiarki w drodze do domu natrafia na namalowane na murze drzwi - tak realistyczne, że wyglądają jak prawdziwe. Widnieją na nich trzy symbole - pszczoła, klucz i miecz. Syn wróżbiarki długo wpatruje się w drzwi, już wyciąga rękę, by je otworzyć, ale ostatecznie rezygnuje i odchodzi. Kilka lat później 25-letni student Zachary Ezra Rawlins trafia w bibliotece na bardzo dziwną książkę. Zaciekawił go już sam fakt, że stała w niewłaściwym miejscu. Okazuje się, że miała sygnaturę, ale z jakiegoś powodu nie była wprowadzona do katalogu. Bibliotekarka, nie potrafiąc wyjaśnić tej zagadki, wypożycza tajemniczą książkę Zacharemu. Po powrocie do pokoju chłopak od razu zaczyna ją czytać. Całość składa się z kilku historii. Jest tam opowieść o piracie i dziewczynie, o domku dla lalek, o akolitach – strażnikach książek i o samym Zacharym. To opowieść o chłopcu, który nie otworzył swoich drzwi. 

kto odejdzie już nie wróci

"Kto odejdzie, już nie wróci" jest trzecią książką, którą przeczytałam w ostatnim czasie, opisującą świat wyznawców Judaizmu. Każda jednak napisana z innej perspektywy - osoby nie należącej do społeczności żydowskiej, która miała okazję uczyć dzieci ortodoksyjnych Żydów; kobiety urodzonej i wychowanej w wierze i jej zasadach, oraz mężczyzny żyjącego według zasad jednego z najbardziej odizolowanych odłamów - chasydów Skver. W przypadku dwóch pierwszych książek, pisanych przez kobiety, poznajemy zasady, którym one muszą się podporządkować, by mieć pracę, czy też by swoimi czynami nie przynosić wstydu rodzinie. Poznajemy w nich tylko jedną stronę - świat kobiet, skupiający się na byciu dobrą żoną, matką i gospodynią. Shulem Deen w swojej książce "Kto odejdzie, już nie wróci" wprowadza nas do tej drugiej części - świata męskiego, w którym dominuje studiowanie świętych ksiąg, modlitwa i uczenie się bycia dobrym chasydem - bez grzechu i według nakazów rabina.