Czarny Anioł

aniol1

O Ewie Demarczyk w DKK-KKD

W 2015 roku Wydawnictwo Znak wydało książkę „Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk" autorstwa dwóch reporterek – Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Obładze – bo kto jeżeli nie reporter odważyłby się opisać fenomenalną, perfekcyjną i tajemniczą postać, która sama nie udziela wywiadów i stroni od mediów. Napisanie powyższej książki wymagało dużo wysiłku w zdobyciu opinii ludzi związanych z naszą nieocenioną i hipnotyczną piosenkarką. Niemniej jednak czy można napisać prawdziwą biografię nie rozmawiając z opisywaną osobą?

Sądzę, że jest to niemożliwe, dlatego też w tytule książki pojawia się słowo opowieść zamiast biografia. Wybieg poczyniony przez autorki z góry usprawiedliwia ich pracę i wskazuje na jej otwarty – i jakże subiektywny – charakter. Jest to zatem zbiór opowieści ludzi, którzy w swoim życiu zetknęli się z Ewą Demarczyk, pracowali z nią i mogą podzielić się z nami swoją wiedzą na temat Ewy Demarczyk. Książka ukazuje – w sposób wybiórczy – drogę piosenkarki do kariery i można by rzec, zapomnienia. Brakuje w niej głosu samej piosenkarki i jej punktu widzenia na to co ją w życiu spotkało. Niemniej opowieść – portret o Demarczyk czyta się z przyjemnością, ale i z pewnym niedosytem. Pewne kwestie nie zostaną wyjaśnione ponieważ brak w książce wypowiedzi samej opisywanej i najbliższych jej osób, którzy odmówili rozmowy z reporterkami.

Jaki zatem wizerunek Ewy Demarczyk jawi nam się po lekturze „Czarnego Anioła"? Po pierwsze, osoby uparcie dążącej do celu – o czym mogą świadczyć cytowane przez Stanisława Radwana słowa piosenkarki, że: „Trzeba trzymać się tego, co się postanowiło, bo tylko wtedy nie ma ryzyka popełnienia błędu" oraz upartej w swoich postanowieniach, bo: „Kiedy kazano iść stała. Kiedy kazano siedzieć, biegła" – jak wynika ze słów Tadeusza Kwinty. Nie poddawała się nawet wtedy, kiedy wykładowczyni z krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej – Danuta Michałowska – stwierdziła, że „Dykcję Demarczyk ma może i dobrą, ale sepleni wizualnie". Po drugie, osoby sentymentalnej, która uważa, „że ten, kto wypiera się sentymentalności, to albo jest człowiekiem niepełnym, albo kłamie". Ponadto Demarczyk zawsze była sobą i mimo „braków fizycznych" (uważano, że nie jest najpiękniejsza) z „Anioła" przeobraziła się w „Madonnę". Tekst jaki ukazał się w młodzieżowym ilustrowanym magazynie „Dookoła świata", autorstwa Ilony Paczkowskiej w 1964 roku, świadczy o tym, że najważniejszy jest człowiek i jego pasja, a nie wygląd: „Demarczyk nie chodzi nigdy do fryzjera(?), występuje w tej samej sukni bez ozdób. Zjawisko inne niż większość kobiet występujących na estradzie. Nie jest to zresztą wcale jej wypracowany styl. Włosy układają się same, w czarnej sukni czuje się najlepiej, a że potrafi się zachować na scenie, udowodniła nieraz, zaskakując właśnie ową bezbłędną i oszczędną interpretacją swoich piosenek, za którą otrzymała Nagrodę Krytyki za rok 1963 dla najlepszej piosenkarki roku. (...) Z tą nagrodą pojechała do Paryża", zaproszona przez (w 1964 roku) Bruno Coquatrixa – właściciela paryskiej Olympii – który po koncercie stwierdził, że Ewa Demarczyk „...to wielka piosenkarka, być może największa od czasu Piaf, i gdybym ją miał u siebie we Francji, po upływie roku wszyscy uznaliby w niej nową królową piosenki, gwiazdę na skalę światową" – przy czym warto dodać, że absolutnie nie przeszkadzał mu jej wizerunek... Demarczyk jednak nie uległa zachwytowi i namowom Coquatrixa, by śpiewać w języku francuskim – jak zwykle uparła się – jak mówiła Ninie Terentiew w „Zwierzeniach kontrolowanych", w 1999 roku, „Cały czas awanturowali się ze mną wszyscy dookoła, że nic na świecie nie mogę zrobić, jeżeli poza Polską śpiewam po polsku. A ja nie zamierzałam śpiewać inaczej niż po polsku. Dlaczego? Przecież miłość nie jest w żadnym języku, nienawiść nie jest w żadnym języku, rozpacz w żadnym, radość w żadnym. Nigdy nie interpretuję słów jako takich. Cały czas wędruję po emocjach, nastrojach, po uczuciach. Przecież jeżeli traci się miłość, tak ważną sprawę, tak wielką, to przecież nie traci się jej w jakimś języku". Nie została też w Paryżu i nie zrobiła kariery w paryskiej Olympii – pozostała w Polsce i w Polsce zakończyła swoją karierę, a właściwie wycofała i schowała przed mediami i publicznością.

A jak Ewa Demarczyk podchodziła do publiczności i vice versa? Jak mówiła w rozmowie z Edwardem Miszczakiem w 1998 roku, w programie „Ludzie w drodze": „Ja jestem do dyspozycji absolutnie do końca, do dyspozycji publiczności. Od momentu kiedy wchodzę na scenę, gaśnie światło i zaczynają się dźwięki". I to w zasadzie nie zmieniło się aż od 1972 – kiedy to Ewa Demarczyk w rozmowie z Haliną Kurowską – przyznaje: „potrafię doskonale wyczuć publiczność; czy mnie chce, czy nie; czy aprobuje, czy odrzuca. Wyłapuję to instynktownie, ledwie wyjdę na scenę. I oczywiście zależnie od tego albo nawiązuję kontakt i wtedy śpiewam powyżej swoich możliwości, albo nie nawiązuję i wówczas śpiewam poniżej. Tak więc jest to jeszcze jeden argument na ścisłe powiązanie artysty i odbiorcy".

Ogólnie rzecz biorąc w omawianej przez klubowiczów książce Ewa Demarczyk przedstawiona jest jako perfekcjonistka. Stanisław Dygat twierdzi" „Mam wrażenie, że nie mogę Ewy Demarczyk tak całkiem polubić, bo czegoś w niej jest za dużo.(...) Kochamy wszak za niedoskonałość, za skazy, których odkrycie pozwala nam przybrać jakże godną i solenną szlachetność, przymknięcie oczu, wybaczenie. Ewa Demarczyk, ta, którą znamy ze sztuki, jest, zdaje się, zbyt pełna, by wzbudzić miłość. Budzi więc podziw, zachwyt czy wzburzenie. Może dlatego nazwano ją Aniołem" (artykuł Elżbiety Pawełek w „Pani" nr 9 /1997). Piotr Skrzynecki też uważał, że jest: „Utalentowana, natchniona przez Boga talentem niezwykłym. Jej głos jest fenomenem, zdarzeniem w sensie biologicznym nawet, bo tu nie chodzi o samo brzmienie, o barwę głosu, o skalę, to chyba jeszcze coś więcej" (artykuł Elżbiety Pawełek w „Pani" nr 9 /1997). Zaś Ryszard Taedling (przyjaciel Ewy, dramaturg i dziennikarz – dziś mieszkający w Danii) uważa, że: „Bez względu na to, gdzie występowała, czy w małym akademiku, czy dużym, w auli czy w stołówce, zawsze dawała z siebie wszystko".

Książka „Czarny Anioł" oprócz tych pozytywnych – wręcz idealnych cech charakteru Madonny ukazuje też jej negatywy. Jak udało się ustalić autorkom, w bezpośredniej rozmowie z Zygmuntem Koniecznym z 2013 roku, „Ewa była zaborcza. Miała potrzebę władzy i rządzenia.", (...) bo tylko w ten sposób mogła mieć pewność, że realizuje to, co zamierzała, a jej celem była absolutna perfekcja.". Miała też swoje fanaberia i jak uważa Szymon Szurmiej – takie „zjawisko jak Ewa Demarczyk" „miała prawo je mieć" „to przecież artystka" (rozmowa z autorkami, z 2012 roku). „Po pierwsze, czarna podłoga na scenie. – Bez tego nie wystąpiła! Więc podłogę w Teatrze Żydowskim dla niej pomalowałem. (...) Po drugie, oświetlenie. – Musiało stworzyć atmosferę. Bo u Ewy każda piosenka to przedstawienie teatralne. Siadaliśmy na Sali i mówiła: „na początku tylko światło miękkie". Potem to, tamto. Szef elektryków wszystko zapisywał. Raz przygotowane, nie mogło się już zmienić. Po trzecie, na scenie dwa czarne fortepiany. – Zestrojone. Musiałem pożyczyć z filharmonii, bo miałem tylko jeden marki Steinway". Ponadto nasz Czarny Anioł przestrzegał typowo teatralnych przesądów: „Upadły nuty? Przydeptywała. Znaleziony na scenie gwoździk uznawała za szczęśliwy znak. Na ostatniej próbie generalnej powinno coś pójść źle, żeby premiera poszła dobrze. Uważała, że kobieta nie powinna jej niczego życzyć, bo owszem, spełniało się, ale na odwrót. W Rumunii kilka godzin siedziała na poboczu w samochodzie, bo czarny kot przebiegł jej drogę, czekała, aż ktoś przejedzie przed nią. (...) Gdy skradziono jej samochód, szukała go przez siedem godzin, kierując się wskazówkami jasnowidza. Z Izraela przywiozła kamyki z grobu Chrystusa. (...) – Wierzyła, że te kamienie promieniują i mają dużą moc." (rozmowa z Krzysztofem Oczkowskim z 2013 r.) „-Rozpoczęcie pierwszego przedstawienia z kilkunastominutowym opóźnieniem uważała za dobrą wróżbę" (rozmowa ze Stefanem Wojtasem z 2013 r.), natomiast: „Przed koncertami zbierała siły za pomocą wahadełka, którym poruszał nad jej głową Paweł Rynkiewicz."

Mimo wszystkich swoich dziwactw miała grono stałych muzyków, współpracowników oraz wielbiącą ją publiczność, której nigdy nie dziękowała po występie, bo jak powiedział Andrzej Zarycki (rozmowa z 2013 roku): „(...) to publiczność powinna dziękować artyście za to, że robi dla nich rzeczy wyjątkowe. Ewa Demarczyk je robiła, a według Macieja Jamrogi (rozmowa z 2013 roku) „Ona śpiewała nie na dziewięćdziesiąt procent, ale na tysiąc."

Bezsporne pozostaje jedno – Ewa Demarczyk była jedyna i niepowtarzalna w swoich mistrzowskich interpretacjach poetyckich tekstów, a w chwili obecnej – jak okazało się na naszym ostatnim spotkaniu DKK Każdy Kocha Dyskusje – zupełnie nie jest znana młodemu pokoleniu, które - dopiero dzięki omawianej pozycji - zapoznało się z jej piosenkami za sprawą You Tube'a. Starsi Klubowicze z sentymentem i nostalgią natomiast wspominali czasy, kiedy Ewa Demarczyk zachwycała ich swoim głosem i zastanawiali się jak gwiazda takiego formatu mogła zniknąć z publicznych mediów i pamięci. Z książki wynika, że tego właśnie sobie życzyła, aczkolwiek podziw i uznanie należą jej się nawet dzisiaj, kiedy zamilkła.

Książka kończy się dwoma zdaniami artystki, wynotowanymi przez autorki z archiwum Teresy Torańskiej,: „Rośliny są bardziej oddane niż ludzie. Ja się na ludziach zawiodłam.". Te dwa zdania skomentować może jedynie sama Ewa Demarczyk – kto wie, być może kiedyś będzie chciała opowiedzieć swoim wielbicielom dlaczego ludzie tak bardzo ją zawiedli, że postanowiła zamilknąć i schować się przed ludźmi.

Chociaż książka nie ukazuje nam całego spectrum fenomenu jakim jest Ewa Demarczyk i nie odpowiada na wszystkie pytania, dotyczące życia „Czarnego Anioła", to i tak Klubowicze oraz moderator DKK Każdy Kocha Dyskusje serdecznie polecają jej lekturę wszystkim zainteresowanym osobą wielkiej polskiej piosenkarki.

aniol2aniol3

 

DKK logo 2

Logo Instytut Książki 2

Logo NPRC 2


Z życia filii

"Coś z niczego" - maj 2018

mp1

Filia nr 12

Każdy piątek w naszej bibliotece jest pracowity i wesoły. Zawsze tworzymy "coś z niczego". Tym razem ze skrawków filcu powstały piękne tulipany, które znalazły swoje miejsce w małych ogródkach ze styropianu. Na zajęciach podczas Tygodnia Bibliotek filia została ozdobiona girlandami z kolorowych kwiatów, które zostały wycięte z kartonu. Dzisiaj z rolek kartonowych stożków, starych gazet, bibuły i kolorowego papieru dziewczynki stworzyły psy i koty.

Więcej…

Laurki dla mamy

la1

Filia nr 3

Wielkimi krokami zbliża się święto wszystkich mam. Z tej okazji dzieci z Przedszkola Miejskiego nr 53 postanowiły przygotować dla nich małe niespodzianki. Na dzisiejszym spotkaniu w bibliotece przedszkolaki zrobiły dla swoich mam piękne laurki. Na specjalnie przygotowanych kartkach dzieci przyklejały wycięte z papieru i pięknie pokolorowane kwiaty, serdeczne życzenia, malowały czerwone serca i serduszka. Mamy nadzieję, że te laurki będą dla każdej mamy pięknym prezentem.

Więcej…

"Pięćdziesiąt twarzy Reja"

rej1

Filia nr 15

W miniony czwartek w ramach "Klubu Seniora z pasją" mieliśmy przyjemność gościć Henryka Reja, poetę, autora kilku zbiorów aforyzmów wydanych przez krakowskie Wydawnictwo "Miniatura". Powitany słowami "najlepszy poeta wśród fizyków i najlepszy fizyk wśród poetów" zaprezentował kilka swoich pasji, które składały się na tytuł spotkania "Pięćdziesiąt twarzy Reja". Jego "skręty myślowe", "cudowne lęki na wszystko" i inne "działa literackie" złapane "w poczasku" to zupełnie nowe dźwięki, skrywające różne życiowe i twórcze przemyślenia. Poczęstunek ufundowała Piekarnia "Maciuś".

Więcej…

Bajkowa kraina - biblioteka!

kami1

Filia nr 5

„Czy to prawda, czy nie prawda, myślcie sobie jak tam chcecie, a ja przecież wam powiadam, kraina bajek jest na świecie". Przekonały się o tym przedszkolaki, które wzięły udział w bajkowych zajęciach literacko-teatralnych w Filii nr 5 - Walcownia. Magiczne pudełko, pacynki i teatrzyki kamishibai sprawiły, że bajkową krainą dla najmłodszych stała się BIBLIOTEKA!

Więcej…
Joomla templates by Joomlashine