Papugi, koronki i DKK

1

Styczniowe spotkanie DKK – Każdy Kocha Dyskusje

Nowy Rok – nowe spotkanie – nowe wyzwania – nowe książki do omówienia – nowy pomysł na autoprezentację klubowiczów – nowi członkowie – nowe oczekiwania i nowe nadzieje. Tym, co nie zmienia się w naszym DKK, jest bez wątpienia nasza pasja i miłość do książek oraz dyskusji na ich temat.


11 stycznia 2016 roku kolejne, choć pierwsze w 2016 roku, spotkanie przybrało nowy kształt, a rozpoczęła je autoprezentacja Pani Haliny Nowak. Jeszcze w zeszłym roku wszyscy członkowie DKK zgodzili się prezentować swoje, że tak powiem, dodatkowe oprócz książek pasje swojego życia. I tak właśnie na styczniowym spotkaniu poznaliśmy zamiłowania Pani Haliny, którymi okazało się robienie koronkowych figurek, pudełek i ozdób. Misternie wykonane przedmioty zachwyciły wszystkich zebranych. Oczywiście nie obyło się bez pytania „Kiedy – przy takim pracochłonnym hobby znajduje się czas na czytanie?", ale przecież odpowiedź jest oczywista „Jak się kocha książki to zawsze znajdzie się na nie czas". Autoprezentacja klubowiczki zapoczątkowała nasz wspólny pomysł nazwany „DKK i...", na kolejnych spotkaniach zaprezentują swoje zamiłowania kolejni klubowicze. Prezentację Pani Haliny możemy zatem zatytułować „DKK i koronki".

Zasadniczą część spotkania stanowiła oczywiście dyskusja – bardzo ożywiona i skłaniająca do refleksji. Omawianą książką były tym razem „Papugi z placu d'Arezzo" Erica-Emmanuela Schmitta, w której – jak głosi okładka – autor „z uwagą przygląda się człowiekowi we współczesnym świecie, w którym namiętność często myli się z miłością, a seks służy zagłuszaniu uczuciowej pustki", a „mieszkańcy placu d"Arezzo zakochują się, cierpią, uczą się ufać, czasem bywają samotni – a ich losy układają się w zaskakującą mozaikę ukazującą całe spektrum możliwych odcieni miłości".

Znany wszystkim klubowiczom, dzięki „Oskarowi i pani Róży", autor tym razem nie przypadł do gustu zebranym. Jednogłośnie stwierdzono, że przesada nigdy nie jest wskazana. Co według klubowiczów było tą przesadą? Tematyka książki, a mianowicie wspomniane już wyżej „całe spektrum możliwych odmian miłości", które niestety w przypadku tej powieści nie stanowi odmian miłości, ale seksu i pozbawionej uczuć cielesności – w bardzo różnorodnych jej obliczach.

Przez te meandry seksu i potrzeb, bardziej fizycznych niż uczuciowych, Schmitt prowadzi nas wymyślając sobie pięć rozdziałów zatytułowanych jakże odmiennie od zawartej w nich treści. Mamy zatem „Zwiastowanie", którym okazuje się anonimowy list: „Piszę tych kilka słów po prostu po to, by ci powiedzieć, że Cię kocham. Podpisane: Ty wiesz kto.", „Magnificat", czyli ogólnie mówiąc stan uwielbienia w jaki popadają bohaterowie powieści, „Responsorium" – odpowiedź kochanków na miłosne nadzieje książkowych postaci, „Dies irae" – Dzień Sądu Ostatecznego niegodziwych i źle miłujących oraz „Lux perpetua" – światłość wiekuistą – czyżby miłości?. Te religijne, katolickie nazwy rozdziałów budzą sprzeciw wobec lubieżnych poczynań bohaterów. Jak stwierdzili klubowicze zabieg ten – wykonany prowokacyjnie przez autora – w niczym nie pomaga powieści i jest zabiegiem bardziej komercyjnym niż podnoszącym wartość artystyczną samej książki.

Co zatem autor chciał przekazać swoim czytelnikom? Czy wykazał, że nikt nie jest bez winy, że ma swoje ułomności i słabości? Czy skrupulatnie udowodnił, że nie należy walczyć ze swoimi ułomnościami, ale raczej je akceptować? O empatii w przypadku własnych słabości i zachcianek, czasami uzasadnionych jedynie chwilowym kaprysem czy zauroczeniem, nie może przecież być mowy, gdyż empatia (jak udowadnia autor) potrafi zabić człowieka (postać Zachary'ego Bidermanna), który współodczuwając uruchamia swoje sumienie, a to zakłóca wewnętrzny spokój jednostki – nie wiadomo po co. Można przecież beztrosko żyć i cieszyć się życiem. Po co się umartwiać i maltretować odczuciami innych? Inni przecież też mogą żyć w ten sam sposób i nikim, i niczym się nie przejmować. Tylko czy wtedy będziemy zdolni żyć i naprawdę cieszyć się życiem i miłością bliskich nam osób? Czy będziemy potrafili funkcjonować sami dla siebie, z miłością własną, własnym bytem, bytem obok, a nie razem z innymi?

Na koniec warto jeszcze ustosunkować się (tak – ustosunkować się to dobre słowo) do wypowiedzi samego autora dotyczącej tematyki jego książek, którą zamieściła w „Wysokich Obcasach" autorka wywiadu – Kamilla Staszak.
„Nie szukam tematów pod kątem wzbudzania kontrowersji. Szukam takich, które zainteresują innych, włączając mnie. Chcę odkryć coś, o czym zapomniano lub jeszcze nie mówiono. Rozglądam się. Rozmyślam. A tematy jak ptaki przylatują na moje drzewo. Mam wrażenie, że to raczej tematy wybierają mnie. Każda książka staje się dla mnie drogą prowadzącą do jakiegoś intelektualnego i duchowego przeżycia. Ja je tworzę, ale one mnie konstruują."

Po przeczytaniu „Papug z placu d'Arezzo" trudno odnieść wrażenie, że za sprawą autora przeżywamy jakieś intelektualne i duchowe przeżycie (język powieści i ubogie dialogi bardziej współgrałyby z romansem niż dziełem literackim). Łatwo jednak potwierdzić, że temat powieści okazał się jak tytułowe papugi – za bardzo krzykliwy, monotematyczny, przesadzony i wykreowany na siłę, zbyt ogólnie potraktowany, przez co płytki. Nasi klubowicze mieli więc ochotę zamknąć książkę i przestać czytać – tak samo jak właściciele papug, którzy zmęczeni skrzeczeniem ptaszysk nakrywają ich klatkę kawałkiem materiału w celu zaznania odrobiny wytchnienia od natrętnego i monotonnego dźwięku. Jedyną intelektualnie rozgarniętą istotą w powieści okazuje się dziesięcioletnia dziewczynka, która jako jedyna czyta książki i prowadzi rozmowy na temat istnienia oraz obserwuje zachowania otaczających ją osób i których dobro leży jej na sercu. Niestety jedna mała istotka ginie w tłumie bezrozumnych, cielesnych na wskroś, pozbawionych intelektualnych doznań dorosłych.

Czy warto przeczytać „Papugi z placu d'Arezzo"? Klubowicze raczej nie polecają tej lektury, choć czyta się ją płynnie. Kończąc w duchu religijnym – powiem, że każdy ma wolną wolę, a ostateczny osąd może wydać tylko wówczas, gdy zapozna się z lekturą. Zatem nie osądzaj i nie wydawaj skazujących wyroków zanim jej nie przeczytasz. Nic nie jest przecież takie oczywiste...

23

45

67

DKK logo 2

Logo Instytut Książki 2

Logo NPRC 2


Z życia filii

Życzenia dla Tatusiów

dt3

Filia nr 17

Wkrótce Dzień Ojca o czym nasi mali plastycy z Filii nr 17 - Pogoń pamiętali. Podczas popołudniowych zajęć własnoręcznie wykonali kolorowe kartki z najlepszymi życzeniami dla Tatusiów. Do laurek dołączyli breloczki w postaci miniaturek samochodu. Wszystkim Tatom życzymy wszystkiego co najlepsze w dniu ich święta.

Więcej…

Na Dzień Ojca

kuzkl1

Filia nr 3

Ostatni raz w tym roku szkolnym zawitały do nas dzieci z klimontowskiej świetlicy terapeutycznej. Na zorganizowanych przez nas zajęciach dzieciaki przygotowywały prezenty na zbliżający się wielkimi krokami Dzień Ojca. Były laurki–muchy i pięknie ozdobione wazoniki. Liczymy, że przygotowane z takim zapałem upominki spodobają się każdemu tacie.

Więcej…

Spotkanie z Braćmi Różalskimi

git1

Biblioteka Dziecięca "Tajemniczy Ogród"

Kolejne spotkanie w ramach "Kuźni Młodych Talentów" miało charakter muzyczny. Swoje umiejętności w Bibliotece Dziecięcej zaprezentowali uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 – Piotr i Dawid Różalscy. Na początku goście mogli usłyszeć znane utwory dla dzieci, grane naprzemiennie przez obu braci, by potem przenieść się w krainę bardziej skomplikowanych utworów, granych także w duecie. Po prezentacji publiczność zadała młodym gitarzystom wiele pytań dotyczących ich gitarowych zainteresowań, na które Dawid i Piotr wyczerpująco odpowiedzieli. Na prośbę publiczności bracia dali także pokaz strojenia instrumentów. Na pytanie o to, czy od gitary też są wakacje – razem z mamą zdecydowanie odpowiedzieli: nie. Gitara zawsze z nimi jeździ jako najważniejszy bagaż.

Więcej…

Zdrowe odżywianie na wesoło

mle1

Biblioteka Dziecięca "Tajemniczy Ogród"

Miniony tydzień w Tajemniczym Ogrodzie przebiegał pod znakiem zdrowego odżywiania. A to za sprawą przypadającego w czerwcu Światowego Dnia Mleka oraz trwającego sezonu truskawkowego. Okazuje się, że dzieci bardzo lubią mleko (i szczególną sympatią darzą dające je krówki), jeszcze bardziej truskawki. A najbardziej połączenie obu produktów!

Więcej…
Joomla templates by Joomlashine