Roberto Bolaño - "Dzicy detektywi"
„Dzicy detektywi” Roberto Bolaño to powieść, w której wręcz należy się zagubić. Chilijski autor od razu wrzuca czytelnika na głęboką wodę, w szeregi poetów-bebechorealistów, działających w latach 70. XX wieku w mieście Meksyk. Kim są bebechorealiści? Narrator pierwszej części, Juan Garcia Madero, sam nie jest tego pewien, chociaż został właśnie przyjęty do ich grupy. Jej założyciele to Ulises Lima i Arturo Belano – postaci, wokół których kręci się cała powieść. Poznajemy ich wyłącznie za pomocą opowieści wielu różnych narratorów. „Dzicy detektywi” to rozgałęziające się literackie śledztwo – Lima i Belano poszukują Cesárei Tinajero, zapomnianej awangardowej poetki, oryginalnej bebechorealistki – ale to tylko punkt wyjścia. Mamy tu raczej do czynienia z polifonicznym portretem całego pokolenia poetów i pisarzy, dla których literatura jest wszystkim – stylem życia i jego sensem. Nie sposób zliczyć nawiązań i tropów, które pozostawia czytelnikom Bolaño. Przeplata się tutaj literatura, kino i muzyka, poezja i proza, fikcja i biografia, polityka i historia. „Dzikimi detektywami” rządzi żywioł narracji mówionej, każdy bohater to inny język (ich wielość została świetnie oddana przez tłumaczy Ninę Plutę i Tomasza Pindla), a często także flirt z innym gatunkiem literackim. Ta różnorodność wciąga i uwodzi, nawet kiedy nie rozpoznajemy wszystkich aluzji. Nie bez powodu powieść Bolaño uznawana jest za literaturę totalną. Można odnieść wrażenie, że jej liczne narracje obejmują niemal całość ludzkiego doświadczenia. Znajdziemy tu nie tylko świat poetów i ich awanturnicze życie, ale także opowieści o burzliwej młodości, wchodzeniu w dorosłość, szalonej miłości, rozczarowaniu i starzeniu się. Jednocześnie „Dzicy detektywi” to powieść, której nie sposób rozgryźć do końca. Dlatego warto do niej wracać i od nowa szukać drogi w literackim labiryncie.
K. Kućmierz