Krzysztof Kąkolewski - "Co u pana słychać?"
Co u pana słychać? - takie pytanie zadajemy najczęściej osobie, którą lubimy, szanujemy, albo kurtuazyjnie komuś, kogo dawno nie widzieliśmy. Krzysztof Kąkolewski, jeden z najważniejszych przedstawicieli literatury faktu, zadaje to pytanie obcym. W dziesięciu reportażach o powojennych losach byłych nazistów wysokiej rangi zadaje im właśnie to pytanie. Trudno tak po ludzku, ze spokojem podejść do tych rozmów, bo moralność zbrodniarzy hitlerowskich w 30 lat po wojnie jest niezrozumiała. W większości ci hitlerowcy nie wykonywali wyroków własnymi rękami, ale wydawali rozkazy i to od nich zależało życie tysięcy ludzi. To Hermann Stolting, prokurator, którego wyroki śmierci wydawano co 3 minuty, czy Heinz Rolf Höppner, który razem z Adolfem Eichmannem pozbawił życia 4 i pół miliona ludzi. To najbardziej wciągający i jednocześnie odpychający reportaż, jaki przeczytałam w życiu. Wcześniej takie wrażenie zrobiło na mnie tylko berlińskie muzeum „Topografia terroru” - placówka przypominająca o centrali planowania i stosowania nazistowskiego terroru, ale co było dla mnie wtedy najbardziej szokujące - w pierwszych latach po wojnie tylko 15 zbrodniarzy zostało skazanych na karę śmierci, dwóch na dożywocie, a pięciu na wieloletnie kary więzienia. Wielu z nich ułaskawiono w latach pięćdziesiątych, m.in. bohater książki Heinz Rolf Höppner, skazany w Polsce na dożywocie, po napisaniu petycji do prezydenta Bieruta, został zwolniony po 12 latach odbywania kary. Z reportażu Krzysztofa Kąkolewskiego „Co u pana słychać?” wysuwa się jeden wniosek – zło potrafi być bardzo banalne.
K. Pluta