Katarzyna Kubisiowska - "Kora. Się żyje"
Bezkompromisowa – to słowo najbardziej pasuje mi do Olgi Jackowskiej, tak w życiu, jak i na scenie. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę podczas czytania „Kora. Się żyje” Katarzyny Kubisiowkiej, to styl opowiadania bez retuszu, za to z wieloma faktami z życia piosenkarki, ale opisanymi bez wynoszenia na ołtarze. Z informacji wydawnictwa wynika, że autorka jako jedyna miała dostęp do niepublikowanego archiwum Kory i tylko z nią zgodzili się porozmawiać najbliżsi artystki opowiadając jej historie, które do tej pory nie wyszły poza prywatne kręgi. Kubisiowska nie omija trudnych tematów związanych w narkotykami czy chorobą. Kora jawi nam się, jako pełna życia perfekcjonistka, ostra i bezpardonowa, barwny ptak z trudnym dzieciństwem i bagażem nieciekawych, młodzieńczych doświadczeń na plecach. Autorka nie opisuje chronologicznie historii wokalistki Maanamu, bardziej chodzi o pewną etapowość w życiu Olgi Jackowskiej i pokazanie dziewczyny, a potem kobiety takiej, jaką była. A była z pewnością nietuzinkowa, ekscytująca i pełna emocji, często jednak ostra, okrutna i niesprawiedliwa. Wydanie tej nietypowej biografii spotkało się ze sprzeciwem ze strony syna Olgi i Marka Jackowskich, Mateusza, a wokół książki pojawiło się wiele kontrowersji. Chodziło przede wszystkim o kilka nieprawdziwych informacji oraz o wypowiedzi różnych osób, umieszczone w książce jako fakty, a nie jako ich prywatne opinie. Szczególnie chodziło o osoby już nieżyjące, które nie mogły tych faktów potwierdzić czy im zaprzeczyć. Wydawnictwo umieściło nawet na swojej stronie przeprosiny. Jednak bez względu na prawdziwość i skrupulatność faktów, uważam, że Katarzyna Kubisiowska przedstawiła Olgę Jackowską bardzo uczciwie, z dziennikarską ciekawością i z pewnością nie postawiła artystce pomnika. To jest w przypadku biografii duża wartość.
K. Pluta