Michael Moorcock - "Trylogia Mieczy"
Corum Jhaelen Irsei, znany też jako Książę w Szkarłatnym Płaszczu, to stworzony przez Michaela Moorcocka bohater tak zwanej „Trylogii Mieczy”. Należy jednak zaznaczyć – entuzjaści standardowej post-tolkienowskiej fantastyki mogą doznać szoku po zapoznaniu się ze stylem Moorcocka. Corum to postać tragiczna. Jako przedstawiciel długowiecznej rasy Vadhaghów, wiódł sielankową egzystencję w rodzinnym zamku. Taki stan rzeczy zakończyły narodziny nowej rasy istot – Mabdenów, czyli ludzi. Kierowani napędzaną przesądami nienawiścią oraz kompleksem niższości Mabdeni dokonują czystki Vadhaghów. Z całej rasy żywy pozostaje jedynie Corum. Początkowo Książę w Szkarłatnym Płaszczu myśli wyłącznie o zemście. Z czasem jednak odkrywa, że zagłada jego ziomków to w istocie manifestacja fundamentalnych zmian w samej tkance rzeczywistości. Spokojni bogowie prawa upadli. Zdetronizowali ich humorzaści i okrutni Władcy Mieczy: Arioch, Xiombarg i Mabelode. Zaburzona równowaga między Chaosem a Prawem musi zostać przywrócona. W tym celu Corum staje do nierównej walki z Władcami Mieczy. „Trylogia Mieczy” charakteryzuje się epizodyczną formą oraz surrealistycznymi akcentami. Solidna konstrukcja fabuły nigdy nie była mocną stroną Moorcocka. Bohaterowie przechodzą od jednej niezwykłej sytuacji do drugiej, w międzyczasie snując filozoficzne spekulacje na temat natury wszechświata. Trylogia imponuje jednak wyobraźnią autora. Corum w trakcie swej misji podróżuje nie tylko w przestrzeni, ale też poprzez alternatywne wymiary. Na swojej drodze spotyka czarowników, bogów, demony, potwory i inne niezwykłe postacie. Saga jest przesiąknięta atmosferą tragizmu, uderzającego niekiedy w tony kosmicznego horroru. Corum wraz z rozwojem fabuły zaczyna rozumieć, że jego życie w istocie nie należy do niego. Chaos i Prawo, odwieczne przeciwstawne sobie moce, muszą pozostać w balansie. Przeznaczenie zdecydowało, że to właśnie on, wbrew swojej woli, będzie instrumentem korygującym najnowsze odchylenie. W ten sposób jego prywatna tragedia okazuje się jedynie pretekstem dla wydarzeń znacznie większej wagi.
P. Szczyrba